Harmonia ze zgiełku. Jak koncentruje się mózg

Marta Ploch Marta Ploch

W każdym, najmniejszym nawet momencie dnia walczą o naszą uwagę. Nie sposób policzyć, ile bodźców – bo o nich mowa – otacza nas każdego dnia. Same bodźce wizualne docierają do siatkówki oka z niewyobrażalną częstotliwością stu miliardów bitów na sekundę. Neurobiologia stara się wyjaśnić, w jaki sposób ta zawrotna liczba danych jest przetwarzana przez nasze mózgi.

 

Dominująca teoria zakłada, że wstępnie (lub, używając specjalistycznego zwrotu- ‘przeduwagowo’) przepuszczamy docierające bodźce przez filtr podstawowych cech, pozbywając się tych, które nie odpowiadają parametrom obiektu, na którym aktualnie ogniskują się nasze intencje. Posługując się bardzo prostym przykładem – wypatrując na parkingu dużego, czarnego sedana, wszystkie samochody nieprzystające rozmiarem, kolorem, typem do wizualnych komponentów tegoż nie przechodzą poza wstępne szczeble percepcji. Im więcej podobnych obiektów spełniających te wymogi (‘współzawodniczących’ ze sobą), tym większe obciążenie uwagi i wysiłek dla struktur mózgu.

Spacer po linie

Pomimo, ze współczesny człowiek nie walczy już każdego dnia – przynajmniej w sensie dosłownym – o przetrwanie, a sygnałów jednoznacznie szykujących nas do pierwotnej reakcji walki czy ucieczki mamy znacząco mniej, niż nasi praprzodkowie – to jednak w myśl zasady, że natura nie znosi próżni, postęp cywilizacyjny zadbał, żebyśmy się nie nudzili.

Jesteśmy otoczeni przez dystraktory – ‘przeszkadzacze’ każdego rodzaju. Od dźwięku powiadomień z komunikatorów na smartfonach, przez muzykę dobiegającą z mieszkania sąsiada, po światło odbijające się od ekranu laptopa. O ile dystraktorów zewnętrznych jesteśmy w stanie się pozbyć lub przynajmniej zredukować ich wpływ – zakładając słuchawki, zmieniając stanowisko pracy, czy wyłączając powiadomienia – to już walka z zakłóceniami wypływającymi z nas samych jest nieco trudniejsza. Myśli ‘wędrujące’ uparcie w kierunku niezwiązanym z tematem pracy, impuls, żeby co trzy minuty sprawdzać, czy przypadkiem nie przyszedł mail, tajemnicza prawidłowość, która powoduje, ze każdemu większemu zadaniu towarzyszy silna potrzeba nadrobienia zaległości w sprzątaniu biurka (nic tak nie sprzyja skrupulatnemu temperowaniu ołówków, jak nadciągający deadline) czy układaniu książek na półce w porządku alfabetycznym – to tylko wierzchołek góry lodowej przykładów prokrastynacji.

Inteligentna selekcja

Jednym z neuropsychologicznych wytłumaczeń podłoża tego osławionego fenomenu jest niska umiejętność wygaszania konfliktujących bodźców. Uwaga i koncentracja, mówiąc najprościej, to zdolność ignorowania zbędnych informacji, lub inaczej – selektywnego postrzegania. Pomimo kuszącej wizji multitaskingu, w świetle znakomitej większości badań nad funkcjonowaniem mózgu jest to wizja iluzoryczna. Owszem, podzielność uwagi jest możliwa – ale skupianie się na dwóch źródłach informacji równocześnie odbywa się zazwyczaj kosztem przynajmniej jednego z nich. Fakt, że potrafimy jednocześnie: prowadzić samochód, panując przy tym (miejmy nadzieję) nad wszystkimi elementami zasad ruchu drogowego, kontrolować trasę na GPSie, i prowadzić rozmowę wynika z wprawy, a zatem wysokiego stopnia automatyzacji czynności kierowania. Im większa wprawa, tym – naturalnie – mniejszy angaż procesów uwagi. Natomiast przy czynnościach niezautomatyzowanych multitasking nie jest już tak prawdopodobny. Byłoby niewątpliwie przydatne, móc jednocześnie słuchać szefa i podcastu, pisać maile i konwersować ze współpracownikami – jednak każda z tych pojedynczych czynności musiałaby zostać przynajmniej częściowo zawieszona, aby móc rozpocząć – i w pełni efektywnie wykonać – kolejną. Wspomniane wcześniej -pozornie banalne- zadanie odszukania właściwego samochodu na parkingu angażuje więcej mikro-czynności składowych, niż może się nam wydawać; wymaga bowiem nie tylko przeczesania przestrzeni pod kątem celu zgodnego z każdym z indywidualnych parametrów, ale i utrzymania w pamięci obrazu obiektu, który chcemy zlokalizować. Warto mieć to, nomen omen, na uwadze, i docenić już i tak zdumiewającą wielofunkcyjność mózgu, a w szczególności struktur płata ciemieniowego i czołowego. To one, współpracując ze sobą, tworzą tak zwane sieci uwagowe, których zadaniem jest nie tylko skierowanie i utrzymanie skupienia na konkretnym celu, ale i ‘przełączanie’ między różnymi obiektami. To dzięki tej właśnie funkcji przełączania możemy zauważyć, zatrzymać i przekierować na właściwy tor myśli dryfujące w stronę wspomnień z wakacji w momencie, kiedy powinniśmy skupić się na tworzonym tekście (przykład czysto przypadkowy).

Pomoc z zewnątrz

Jednym z neuroprzekaźników uczestniczących w procesach uwagi jest acetylocholina. W naszym organizmie odpowiada także za motywacje, pamięć, napięcie mięśniowe, czy motorykę układu trawiennego. W mózgu dodatkowo umożliwia uczenie się poprzez pobudzanie układu nagrody (warunkowanie) i utrwalanie śladów pamięciowych w hipokampie. Za jej odkrycie niemieckiego psychobiologa Otto Loewiego nagrodzono w 1936 medycznym Noblem (nota bene, koncept odkrycia ‘naszedł’ go we śnie, wpisując się tym samym w swoistą tradycję przełomowych naukowych olśnień dokonanych w czasie odpoczynku – co można wykorzystać jako argument na korzyść użyteczności relaksu). Prekursorem tego neuroprzekaźnika – a więc substancją, która umożliwia jego powstanie – jest cholina. Niedobory choliny prowadziły u badanych do pogorszenia pamięci, czujności, napięcia mięśniowego, i zaburzeń ze strony układu pokarmowego. U chorych na Alzheimera konsekwentnie obserwuje się znaczące niedobory tego neurotransmitera. Źródłem choliny może być zarówno dieta bogata w tłuszcze zwierzęce – ta jednak może zaburzać równowagę flory bakteryjnej jelit- jak i suplementacja w formie acetylo-l-karnityny, znanej również pod poręczniejszą nazwą – Alcar. Syntezujemy ją w wątrobie i nerkach z dwóch aminokwasów – lizyny i metioniny. Alcar, biorąc udział w produkcji wspomnianego już wcześniej ATP – podstawowego paliwa komórek, potrzebnego w sytuacjach wzmożonego wysiłku umysłowego, wykazuje w badaniach działanie niwelujące poziom przewlekłego zmęczenia i wspomagające skupienie oraz rozwiązywanie zadań. Dużą zaletą Alcaru jest wysoka biodostępność – czyli wchłanialność z układu pokarmowego- jak i fakt, że przekracza ona barierę krew – mózg: przeszkodę uniemożliwiającą wielu substancjom bardziej bezpośredni wpływ na zdolności poznawcze.

Marta Ploch

Marta Ploch

Studiowała neuropsychologię kliniczną na Wydziale Psychologii Uniwersytetu Warszawskiego. Wiedzę praktyczną zdobywała na Oddziale Neurochirurgii SPCSK Banacha i w Klinice Stresu Bojowego Wojskowego Instytutu Medycznego. Wolny czas spędza żałując, że nie ma wolnego czasu.

mężczyzna podczas głębokiej pracy

Pracujesz dwa razy mniej niż ci się wydaje. Powiem ci jak możesz to wykorzystać dzięki deep work.

Za każdym razem, kiedy kładłem się spać z poczuciem całkowicie bezproduktywnego dnia, zastanawiałem się jak to możliwe, że mając do […]

Adam Bartkiewicz Adam Bartkiewicz
zdjęcie dłoni nad klawiaturą komputera

Jak pracuje… programista?

Co w zawodzie programisty jest największym wyzwaniem, a co najbardziej pomaga w sprawnym działaniu? Jak planować dzień, żeby był produktywny? O tym opowiedział nam Jacek Tchórzewski – współzałożyciel, CTO i główny wykładowca największej polskiej szkoły IT – Coders Lab.

Marta Ploch Marta Ploch
Piotr Bucki podczas wywiadu

„Odpowiedz sobie na pytanie, co chcesz zyskać – i co trzeba poświęcić, żeby to zyskać”

O martyrologii produktywności i rzeczywistości, która wszystko weryfikuje. Z Piotrem Buckim, jednym z najlepszych w Polsce specjalistów od skutecznej pracy i skutecznego życia rozmawiają Karolina Wierzbińska i Adam Bartkiewicz.

Adam Bartkiewicz Adam Bartkiewicz