„Nie zdajesz sobie sprawy, jak mało pracujesz”

Adam Bartkiewicz Adam Bartkiewicz

Przed trzydziestką osiągnął to, co wiele osób nazwałoby zawodowym sukcesem, ale dopiero pomaganie innym w rozwoju i kreatywnej pracy przyniosło Jackowi Kłosińskiemu prawdziwą satysfakcję. O umiejętności adaptacji, blokadzie twórczej i detoksie od social mediów rozmawia z nim Adam Bartkiewicz.

 

Adam Bartkiewicz: Patrząc z boku na to, ile rzeczy robisz i iloma projektami się zajmujesz, można powiedzieć, że jesteś bardzo produktywną osobą. Myślisz o sobie w ten sposób?

Jacek Kłosiński: Nie mam najgorszej samooceny w tym kontekście, ale wiadomo, nikt nie jest robotem, każdy zalicza wpadki, prokrastynuje, jest zmęczony. Nie czuje się w tym temacie najgorzej, ale czasami nie jestem tak produktywny, jak bym chciał. Wydaje mi się, że to jest nierealne, żeby dojść do ideału.

 

A jaka jest Twoja definicja produktywności? Co rozumiesz przez to słowo?

Produktywność to nie jest dla mnie zarządzanie czasem, planowanie ani jedynie bycie efektywnym. To bardziej coś w rodzaju filozofii, stylu myślenia na temat tego co się robi w życiu, który zakłada to, żeby wykorzystać z życia jak najwięcej i zrobić to jak najlepiej, najskuteczniej. Nie marnować czasu, możliwości i okazji. Szukać we wszystkim co się robi najmądrzejszego, najsprytniejszego i najbardziej skutecznego sposobu rozwiązywania problemów z którymi się spotykamy. Oczywiście, zarządzanie zadaniami, planowanie, zarządzanie sobą w czasie, inne narzędzia są ważne, ale to są tylko narzędzia, które pomagają w osiągnięciu większego celu.

 

To co mówisz jest bardzo ciekawe, bo z drugiej strony, jest koncepcja zakładająca, że produktywność opiera się na wykorzystaniu bardzo konkretnych narzędzi w bardzo konkretnym celu. Dla Ciebie produktywność zawsze jest związana z posiadaniem jakiegoś jednego, jasnego i konkretnego celu czy niekoniecznie?

Wydaje mi się, że jakiś cel, nawet jeżeli mętny i nieświadomy, zawsze jest. Nawet jeżeli chcemy odpocząć produktywnie – to zawsze ten odpoczynek będzie jakimś celem. To nie musi być cel rozumiany, jak w definicji SMART, chociaż oczywiście to pomaga, aby ten cel zrealizować. Myślę, że nie zawsze muszą być spełnione te wszystkie kryteria, żeby mówić o celu.

Jeżeli masz weekend i stwierdzasz sobie, że chcesz odpocząć, to też możesz podejść do tego produktywnie i zastanowić się: Jak najlepiej to zrobić? Jak najlepiej wykorzystać ten czas? Gdzie odpocząć? Z kim odpocząć? To wszystko są problemy i pytania, które sprowadzają się do tego jednego celu i wszystkie można rozwiązać filozofią produktywności. Można odpoczywać w ten sposób, że pójdziemy na imprezę, zapijemy do 6 rano i cały następny dzień umieramy – dla niektórych to będzie fajne, a dla mnie nie będzie to produktywne, bo stracę cały ten dzień. Wszystko zależy od tego jakie ktoś ma potrzeby, ale to właśnie jest dla mnie definicja celu, zastanowienie się „Co chcę osiągnąć?”.

 

Jesteś teraz freelancerem, sam układasz swój plan dnia, zadania. Sam określasz sobie cele. Jesteś w stanie porównać pracę freelancera z pracą na etacie, w której często to ktoś narzuca tobie zadania? Jak to się ma do produktywności?

Dla mnie jedną z ważniejszych rzeczy w życiu zawodowym jest to, żeby mieć wolność, swobodę i żeby nikt mi niczego nie narzucał. Ten sposób jest najlepszy dla mnie i wynika z moich cech charakteru i sposobu działania, a przecież każdy jest inny i każdego motywują inne rzeczy. Nie można tego generalizować. Wyobrażam sobie, że dla kogoś zdecydowanie lepszą i pozwalającą „zakwitnąć” metodą będzie to, że będzie miał szefa, ktoś mu powie co ma zrobić i będzie stał nad nim, pilnując. Wtedy taka osoba będzie bardziej produktywna i skuteczna niż w sytuacji, w której miałaby pracować w domu, gdzie obok jest kanapa, telewizor i nikt z niczym nie goni. Dla wielu osób byłoby to samobójstwo, byliby rozleniwieni, czas przelatywałby przez ręce.

Z całą produktywnością jako nauką, dziedziną, jest problem. Nie da się jej sprowadzić do jednego mianownika, każdy z nas jest inny, każda sytuacja jest inna. Nawet kiedy rozważamy przykład etat vs freelance, musimy pamiętać, że etat etatowi nierówny. Masz wielkie korpo, masz małe studia graficzne, masz sto innych rodzajów firm i w każdej z nich będzie to wyglądało inaczej. Nie da się powiedzieć wprost co będzie lepsze w danej sytuacji, wszystko zależy od indywidualnych cech i potrzeb.

Jacek Kłosiński

Co najbardziej pomogło Ci nauczyć się układać swoją pracę tak, żeby była jak najbardziej produktywna?

Swoje życie w ostatnich latach mogę podzielić na kilka etapów: miałem agencję, w której odpowiadałem za ludzi, musiałem delegować pracę. Później byłem człowiekiem, który ma agencję, jest blogerem i jeszcze urodziło mi się dziecko – wtedy musiałem przewartościować wiele spraw. Później zostawiłem agencję i przeszedłem do pracy freelancera, w domu, w którym jest dziecko. Dziecko, które może być chore, i znów – trzeba inaczej ułożyć swoje sprawy, kiedy nagle tracisz swoje miejsce do pracy, przynajmniej w dużej części. To taka wielka machina, która się dociera, oliwi. Co chwila zmieniam narzędzia z których korzystam, czytam kolejne książki, które inspirują mnie do nowych rozwiązań. Przychodzi mi na myśl takie banalne porównanie, że to wszystko jest jak droga, która ma różne ścieżki i zakręty.

Czy w takim razie można powiedzieć, że kluczem do sukcesu jest umiejętność reagowania na zmiany i dostosowywania się do nich?

Dokładnie tak. Wydaje mi się, że wiele osób myśli, że przeczyta jedną książkę, która powie im jak planować i zarządzać zadaniami, zrobią to krok po kroku i będzie dobrze, a nagle okazuje się, że to nie działa. Stwierdzą, że koncepcja produktywności jest głupia i już nigdy więcej do tego nie wrócą.

Świetnym przykładem są postanowienia noworoczne. Ludzie dzielą się na tych, którzy robią postanowienia noworoczne i na tych, którzy ich nienawidzą. Ten obóz, który ich nienawidzi, twierdzi że robienie takich postanowień jest bez sensu. Pewnie dlatego, że kiedyś się sparzyli, raz albo dwa razy im nie wyszło. Zabrakło elementu docierania, szlifowania i dostosowywania do własnych potrzeb. To jest też problem książek o produktywności. Dla takich osób jak ja, które czytają dużo książek i też chciałyby  w najbliższej przyszłości taka książkę napisać, problem polega na tym, że nie wiadomo jak ją sformułować i jakie najlepsze rady tam zawrzeć, bo to, że coś działa u mnie i ja to przetestowałem, nie znaczy że będzie działało u kogoś innego.

 

Jakie pozycje mógłbyś polecić w kontekście produktywności, żeby spojrzeć na nią trochę szerzej?

Z książek, które ostatnio przeczytałem i zrobiły na mnie spore wrażenie, poleciłbym „Deep Work” Cala Newporta. Jest świetnie napisana pod względem technicznym. Jasno, przejrzyście postawiona teza, która jest odpowiednio uargumentowana. Widać, że autor potrafi – jako naukowiec – przekazywać informacje. Udowadniać i argumentować bez lania wody, jak to jest w przypadkach negatywnie rozumianych „coachingowych” książek. Tam jest często sporo banałów, a tutaj są same konkrety. Wskazuje on, jak istotna jest w dzisiejszych czasach praca głęboka, którą wykonujemy świadomie, bez rozpraszaczy, w długich blokach czasu. Z drugiej strony, pokazane jest zagrożenie, jak wiele rzeczy wokół nas, odciąga nas od tego modelu pracy.

Mamy smartfony, social media, maile. Żyjemy w jednym wielkim multitaskingu, środowisku pełnym rozproszeń uwagi. Pojawia się więc problem: Deep work jest to najlepszy model pracy – co Cal Newport udowadnia bardzo skutecznie – ale jest to też model bardzo trudny do osiągnięcia. Ta wiedza przyda się każdemu kreatywnemu twórcy, bo właśnie w tym rodzaju pracy, szczególnie musimy się na czymś skupić. Jeżeli mamy do napisania artykuł, to nie trwa to 15 minut i nie możemy przeskakiwać pomiędzy Facebookiem a pisaniem tekstu. Tak samo jest kiedy musimy coś zaprojektować czy nagrać. Ta książka otwiera oczy na to, jak w tych wszystkich miejscach ważna jest praca głęboka.

 

Przeszedłeś do osób pracujących kreatywnie, ale przecież istnieje coś takiego jak „blokada twórcza”. Nie możesz czegoś stworzyć i być może wcale nie jest to związane z twoim skupieniem, tylko z tym, że po prostu potrzebujesz więcej czasu. Co w takiej sytuacji? Tutaj głęboka praca nie zda się na nic.

Rzeczywiście, jeżeli będziemy siedzieli w skupieniu nawet 100 godzin, to w takiej sytuacji nic nie pomoże. Nie wiem czy to się sprawdzi w każdej pracy, ale znam w tym kontekście ciekawy cytat, z którym bardzo się zgadzam. Austin Kleon – autor kilku świetnych książek dla ludzi pracujących kreatywnie – stwierdził, że „problems of outputs are problems with inputs” (problemy „wyjściowe” są problemami zawartości). I kiedy ja zatnę się i nie mogę nic napisać w artykule, albo nie mogę czegoś zaprojektować, to wiedziałem, że to dlatego, że zrobiłem za mało researchu, za mało przemyślałem, za mało się zainspirowałem itd. Za każdym razem kiedy mam taką blokadę, staram się spojrzeć szerzej, poszukać innego źródła natchnienia. To może być cokolwiek. Możesz iść ulicą i nagle zobaczysz jakiś znak, który cię do czegoś natchnie. Może to być rozmowa z druga osobą. Mam tak bardzo często i kiedy nie mogę czegoś napisać, to często rozmawiam z moją żoną i jej spojrzenie na świat pokazuje mi, że mogę coś zrobić na trzy nowe sposoby, a sam bym na to w życiu nie wpadł. Zbieranie jak najlepszego „inputu” jest kluczem do tego, żeby „output” był też najlepszy.

 

To pokazuje, że sam proces twórczy, np. pisanie, jest tak naprawdę ostatnim elementem na tej całej ścieżce. Cała reszta, szukanie inspiracji – produktywne szukanie inspiracji – wydaje się dużo ważniejsze.

Ja to nazywam researchem. Nie wiem czy jest piękniejszy polski odpowiednik. To poszukiwanie kontekstów, które dotyczą czegoś co chcesz rozwiązać. Wypadkowa tego, co uda ci się „zdobyć” w tym researchu, to układanie wszystkiego w całość czyli np. pisanie. Ale najważniejsze jest właśnie to co wcześniej, bo niewielu jest twórców, którzy są w stanie zamknąć się w pokoju bez Internetu i bez okien, z kartką papieru i ołówkiem, i stworzyć coś genialnego na dowolny temat. To raczej wymaga przemyślenia, analizy, rozmów, przesiadywania w bibliotece. Większość książek w dziedzinie produktywności, które ja lubię, wyglądają tak, że ktoś na dwa lata się zamyka, analizuje wszystko na dany temat i wtedy wyciąga tę esencję dla ciebie. Teraz czytam książkę Daniela Pinka, w której opowiada on o tym, że w produktywności jest ważne wyczucie momentu, czyli nie tylko co robisz, ale też kiedy to robisz. I on właśnie na dwa lata „zaszył się” aby zebrać informacje na ten temat, dopiero później starał się ubrać to w jakąś tezę. Ja w swojej pracy robię tak samo. Wydaje mi się, że bez tego niewiele byłbym w stanie napisać.

Jacek Kłosiński pracujący na komputerze

Szczególnie wtedy, kiedy chcemy bazować na nauce, a nie tylko na swoich przemyśleniach.

Ja płacę i poświęcam swój czas takiej książce, za to, że ktoś był w stanie poświęcić dwa lata swojego życia wybierając dla mnie te najlepsze rzeczy, a nie za to, że on dwa lata myślał o tym, co by było najlepsze. W mojej dziedzinie, w produktywności, zdecydowanie wolę się opierać na nauce, eksperymentach, badaniach czy wywiadach, niż na opiniach.

 

Jakie widzisz w swojej pracy zagrożenia, które wybijają Cię z rytmu, w którym chciałbyś być jak najdłużej?

Najgorsze jest zmęczenie. Jest taki film z Bradleyem Cooperem („Limitless” – przyp. red.), w którym on ma lek sprawiający, że nie musi spać, cały czas jest aktywny, czuje się cały czas jak po dwóch kawach. Gdyby ten efekt po wypiciu dwóch kaw dałoby się rozciągnąć na cały dzień pracy, bez żadnych efektów ubocznych, to to by było dla mnie najlepsze. Nie potrafię pracować wieczorem, nie potrafię pracować zmęczony. Wtedy „nie mam mózgu” – tak to nazywam. Potrafię siedzieć i patrzeć się w punkt na ścianie. To jest dla mnie ten problem z produktywnością. Nie mam problemów z motywacją, uwielbiam swoją pracę, nie jestem człowiekiem, który żyje od weekendu do weekendu. W tygodniu mam „dietę” od social mediów, nie mam facebooka na telefonie i mam wyłączone wszystkie powiadomienia. Maila odbieram wtedy, kiedy sam o tym zadecyduję.

 

To pokazuje duży stopień Twojej świadomości. Miałbyś jakieś rady, które mógłbyś przekazać innym, którzy chcieliby zacząć zwracać na to uwagę?

Uzależnienie od social mediów jest takim samym uzależnieniem jak każde inne. Tak jak w innych przypadkach, działa tu mechanizm nagrody. Dlatego, tak jak w przypadku innych uzależnień, najlepiej się od źródła problemu odciąć. Mi w tym pomogła bardzo prosta rzecz. Korzystam z wtyczki „Kill newsfeed”, która wyłącza newsfeeda na Facebooku. W trakcie pracy nie widziałem newsfeeda na Facebooku od dwóch lat. Zobaczyłem, że w ogóle tego nie potrzebuję. Mam messengera, zarządzam swoją grupą czy fanpage’em. A reszta? Mogę bez tego żyć. I tak wiem co dzieje się u moich znajomych, nie czuję się pokrzywdzony.

Jeżeli czasami nie mogę się skupić i za bardzo chce mi się wchodzić na wszystkie portale społecznościowe, korzystam z narzędzia „self control”, które blokuje na określony czas wybrane aplikacje. Jeżeli chcę pisać przez dwie godziny i mam problem z tym, żeby się skupić – wyłączam sobie Facebooka, Twittera i inne strony. Nie mogę na nie wejść przed upływem tych dwóch godzin.

 

I monitorujesz cały swój czas pracy?

Tak, od dawna używam aplikacji do monitorowania czasu pracy i to jest jedna z lepszych rzeczy, które zrobiłem w tym zakresie. Wszystkie rzeczy, które robię na komputerze dzielę na projekty i zadania, śledzę czas ich wykonywania, mam na ten temat pełne raporty. W zeszłym tygodniu skończyłem tworzyć kurs dotyczący projektowania graficznego i wiem dokładnie ile go tworzyłem, ile czasu zajęło mi tworzenie każdego elementu w tym kursie, więc kiedy będę planował kolejny kurs, będę wiedział ile to wszystko potrwa. Gdybym robił to dla klientów, łatwiej byłoby mi to wycenić, bo wiedziałbym, ile dokładnie zajmuje mi to czasu.

To ma też dla mnie takie działanie, że kiedy włączam timera i mówię sobie „Chcę teraz przez godzinę pisać”, a przychodzi ochota na to, żeby się od tego oderwać, to z tyłu głowy zawsze jest myśl, że to ma być czas poświęcony na pisanie. I właśnie na tym mam się skupić.

Zdaję sobie sprawę, jak to brzmi i że nie na wszystkich to zadziała…

 

… Potrafisz siebie dobrze pilnować i jest ci źle, kiedy tego nie robisz.

Dokładnie tak. Mam to szczęście. Chociaż zdaję sobie sprawę z tego, że większość osób tak nie ma. Jest jeszcze jedna aplikacja, „Rescue time”, która mierzy wszystko co robisz na komputerze. Wie jakich programów używasz i ile czasu w nich spędzasz. Nie musisz tego kontrolować, a raz na tydzień dostajesz raporty i wiesz dokładnie np. Ile czasu spędziłeś w social mediach. Możesz wybrać, co uważasz za produktywną pracę, bo przecież dla kogoś siedzenie na Facebooku może być produktywną pracą, a dla kogoś nie. Kiedy wiem, ile czasu spędzam na danej czynności, mogę wyciągać wniosku, zmieniać coś, otwiera mi to oczy.

Warto to robić, bo większość osób nie zdaje sobie sprawy z tego, jak mało pracuje. Niektórym wydaje się, że siedzą nad czymś cały dzień, ale kiedy podliczyliby ile czasu dokładnie działają w aplikacjach związanych z pracą, a ile np. w social mediach, to mogliby się przerazić.

Woody Allen kiedyś powiedział, że 80% jego sukcesu, to to, że on w ogóle przyjdzie do pracy. Jakby się nad tym głębiej zastanowić, to dokładnie tak jest. Większość sukcesu polega na tym, żeby w ogóle zacząć pracować, a nie udawać, że się pracuje.

 

 

Adam Bartkiewicz

Adam Bartkiewicz

Product Evangelist w Brainsociety, wykładowca Brain Academy, pomaga zrozumieć jak praca mózgu wpływa na osobistą produktywność . Absolwent Uniwersytetu Medycznego w Łodzi, fizjoterapeuta, zainteresowany optymalizacją mózgu, biohackingiem i lifehackingiem. Wierzy, że zdrowe ciało i dobre życie zależą od zdrowia mózgu.

profil mezczyzny z grafika polaczen neuronalnych

Czym są suplementy prokognitywne – i w czym mogą Ci pomóc?

Kawa, cukier, nikotyna. Sięgamy po nie, żeby dodać sobie energii, odstresować, poprawić humor. Jednak istnieją substancje, które optymalizują nasze funkcjonowanie […]

Marta Ploch Marta Ploch
profesor Małgorzata Kossut

Prof. Kossut: „Twój mózg już zaczął się starzeć”

Najpierw się rozwijamy, a następnie zużywamy. Takie są prawa natury. Rozwój mózgu kończy się koło trzydziestki, a to oznacza, że w naszym organizmie dochodzi do wielu zmian, o których z prof. dr hab. Małgorzatą Kossut, neurobiolożką specjalizującą się w neuroplastyczności układu nerwowego oraz neuronalnych mechanizmach uczenia się i pamięci rozmawia Marta Dragan.

Marta Ploch Marta Ploch
Piotr Bucki podczas wywiadu

„Odpowiedz sobie na pytanie, co chcesz zyskać – i co trzeba poświęcić, żeby to zyskać”

O martyrologii produktywności i rzeczywistości, która wszystko weryfikuje. Z Piotrem Buckim, jednym z najlepszych w Polsce specjalistów od skutecznej pracy i skutecznego życia rozmawiają Karolina Wierzbińska i Adam Bartkiewicz.

Adam Bartkiewicz Adam Bartkiewicz